czwartek, 3 sierpnia 2017

Powiedz mi, jak mnie kochasz (używając dwóch liter)

Dzisiejszy świat cechuje pośpiech. Ciągle brakuje nam czasu, mimo że Ziemia nie zmniejszyła prędkości obrotu wokół Słońca ani wokół własnej osi. Za to my? Proszę Państwa, my biegamy z wywieszonym językiem od urzędu na spotkanie z absolutnie ważną personą, potem jeszcze praca na dwa etaty i powrót do domu. Ale to rzecz jasna nie koniec, bo przecież musimy być perfekcyjnymi mamusiami albo żonami, albo tatusiami, albo mężami. Mało tego, ów pędu uczymy także własne tudzież cudze (w przypadku osób pracujących w oświacie) dzieci. Wozimy je z jednych zajęć pozalekcyjnych na drugie ("więcej zabawy? nonsens, moja kruszynka koniecznie musi znać chiński), mimo że sami poddajemy się po drugim dniu postanowień noworocznych spisanych na kacu gdzieś między jednym a drugim czknięciem.
Ale przecież... Wy o tym wszystkim wiecie. Dziś powiemy sobie o tym, jak w związku z ciągłym pędem skracamy sposób komunikowania się.

instagram.com/a.siecla


Do napisania tekstu natchnął mnie utwór "Despacito", bowiem gdy włączyłam go sobie na YouTubie w celu sprawdzenia ilości wyświetleń (15-20 mln wyświetleń na dobę!), zauważyłam taki komentarz:

youtube.com

Trochę śmiech przez łzy, co? Już pomijam fakt żebrania o lajki, ale sytuacja jest taka, że koleś ma urodziny i co robi inny użytkownik? Wklepuje dosłownie TRZY litery, w których zawiera się komunikat (Happy birthday). Jest to smutne i piękne zarazem, bo z jednej strony nie jest to zbyt miłe, napisać komuś trzy literki jako życzenia urodzinowe. Z drugiej strony, niesamowite, że jego wiadomość zrozumieją wszyscy. 

Angielski ostatnio naprawdę bardzo mocno opiera się slangu złożonym ze skrótów. Internet jest zalany przykładami rzeczonych, najwięcej jest ich chyba na Instagramie, Youtubie i Twitterze
Osobiście najbardziej winię za to Twitter, no bo jak tu zawrzeć sensowną wiadomość w 140 znakach? Ludzie musieli sobie jakoś radzić, stąd skróty.
I tak mamy: 


youtube.com

youtube.com

Wydaje się, że wśród nastolatków nie ma już "normalnej", poprawnej komunikacji. Skrótowce "lol" oraz "lmao", czyli w wolnym tłumaczeniu pękam ze śmiechu są dostrzegalnie dosłownie wszędzie - w słowie pisanym, mówionym, naprawdę każdym. Rzeczony skrót jest tak popularny, że w 2012 roku nakręcono film o tym samym tytule z Miley Cyrus w roli głównej.

Znalezione obrazy dla zapytania lol film
fandoms.pl

"OMG" albo "OML" wcale nie odstają popularnością od wyżej omawianego kolegi. Z powodzeniem wpasowuje się w artefakty kultury masowej, Arash i Little Mix mają w swoim dorobku piosenki o takim tytule.


Oprócz tych w obiegu funkcjonują także: "ily" bądź "ilsm", które oznaczają wyrazy miłości. W Polsce "kocham cię" funkcjonuje po prostu jako "KC". 

onet.pl

No ba! ;)

Oczywiście, wszystkie te skróty są znane i używane także na naszym rodzimym gruncie, ale, jak już się wyżej przekonaliśmy, w polszczyźnie także funkcjonują skrótowe perełki. 


facebook.com
No, okazuje się, że zwykły tekst piosenki zespołu LemON można przedstawić na swój własny sposób. Przyznacie, że to niezwykle nowoczesny i oryginalny sposób na okazanie uczuć, prawda? ;)

ask.fm

Niestety, nawet taki sposób komunikowania się nie jest idealny. Zbitki liter mogą czasami wprowadzić w błąd. Na przykład takie "IDWT" osobiście zinterpretowałam jako "I Don't Want To", a według Słownika Slangu oznacza... "I Don't Watch Television".

Dziwna to tendencja, ale kondensowanie swoich emocji w kilku literach jest domeną nowego, młodego pokolenia. To niezwykle interesujące obserwować, jak zmienia się sposób komunikacji. O tym, czy to przykład niechlujności, lenistwa, czy po prostu próba dostosowania się do pędzącego świata, niech zadecydują mądrzejsi ode mnie.

A co Wy sądzicie o tym zjawisku? Podzielcie się swoimi przemyśleniami albo nawet przykładami! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz