wtorek, 18 lipca 2017

Wycieczka na Cmętarz zwieżąt

Lubicie się horrory, bo lubicie się bać? To fantastycznie, bo dziś przyjrzymy się bliżej bardzo znanej powieści Stephena Kinga "Cmętarz zwieżąt". Skąd te błędy, spytacie. Ano, to umyślny zabieg, ponieważ ów cmentarz jest miejscem pochówku zwierząt domowych, a te zostały pogrzebane przez ich dziecięcych właścicieli. Niedaleko tego miejsca przeprowadza się główny bohater - Louis Creed wraz z żoną i dwójką dzieci. Od tego momentu nic już nie jest takie samo jak dawniej.

instagram.com/a.siecla


Przedstawiam Państwu moje trzecie podejście do twórczości Amerykanina Stephena Kinga. Ten pisarz od wielu, wielu lat szczyci się mianem "króla grozy" bądź "króla horrorów". Ma na swoim koncie mnóstwo pozycji, wśród których każdy powinien znaleźć coś dla siebie, nawet jeśli nie jest fanem gatunku. 
Z pewnością kojarzycie (choćby z telewizji albo kina) takie tytuły, jak "Zielona mila", "Skazani na Shawshank" albo "Lśnienie". No właśnie, ja swoją przygodę z tym autorem zaczęłam od dwóch wymienionych na początku lektur. Niestety, za każdym razem nie mogłam dobrnąć do końca. Wydawało mi się, że musi być coś ze mną nie tak, skoro rzeczony pisarz ma rzesze fanów na całym świecie, a ja nie reaguję nań takim uwielbieniem. 

Ale od jakiegoś czasu dwa wydawnictwa (Prószyński i Albatros) połączyły siły, by wydać serię "Kolekcja Mistrza Grozy", czyli po prostu książki Kinga w podobnej szacie graficznej itd. Kosztują 17 złotych za sztukę i są dostępne w kioskach, salonikach prasowych i księgarniach. Gdy natknęłam się na jedną z nich, pomyślałam, że spróbuję w końcu przeczytać jakąś książkę tego autora do końca, aby móc wreszcie kompetentnie wypowiedzieć się na temat.
Książki wyglądają bardzo ładnie, okładki są utrzymane w tonacji czarno-złotej. Na każdej widnieje motyw przewodni danej historii. Ja mam "Cmętarz zwieżąt", więc od frontu spogląda na czytelnika charakterystyczny kot. 


Przyznam szczerze, że naczytałam się wielu pochlebnych opinii na temat "Cmętarza zwieżąt", że na przykład podczas lektury włosy stają dęba na głowie, że czytaniu towarzyszą permanentne ciarki na całym ciele i tym podobne... Tymczasem, na świeżo, muszę przyznać, że dla mnie o wiele bardziej przerażająca jest lektura wyciągu z mojego konta bankowego. King zaserwował mi 400 stron o niczym, przez pierwszą połowę książki cicho wyłam z nudów. Właściwie dopiero ostatnie 100 jest warte czytelniczej uwagi i tam naprawdę dzieje się coś, co przypomina horror, resztę można przekartkować. 

Nie wiem, może to dlatego, że horror nie jest typowo "moim" gatunkiem, a może jestem już uprzedzona, może dlatego, że cały czas oczekiwałam czegoś innego, ale nie polecam tej książki. Na pewno sympatykom tego pisarza się spodoba, bowiem jest tam dosłownie kilka akcji wartych uwagi i parę zaskoczeń w stylu "wow, myślałam, że będzie inaczej, myślałam, że okażesz się zombie albo przynajmniej mordercą".


5 komentarzy:

  1. Nie znam Kinga od tej strony (czytałam tylko Uciekiniera i trylogię Pana Mercedesa), tę książkę mam w planach.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko jedną książkę autora i szalenie mi się podobała, w końcu przyjdzie czas na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ta książka to fenomen. King wdarł się do mojego umysłu, wyszukał w nim moje największe lęki i przelał to na papier. Bałam się czytać wieczorami "Cmętarza Zwieżąt" i każdemu będę ją polecać. Szkoda, że Tobie się nie podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ale to może przez moją awersję do horrorów. Ale super, że książka ma też swoich wielbicieli - jak mówiłam, osób, które uwielbiają Kinga jest naprawdę wiele. :)

      Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny!

      Usuń