poniedziałek, 3 lipca 2017

Nie chcę czytać po polsku!

Zawsze, gdy wracam do bloga po długiej nieobecności, czuję lekki przestrach i całkowitą bezsensowność dodanego tekstu. Na szczęście to uczucie szybko mija. Kiedy wdrożę się w swój rytm, znowu zacznę dodawać posty co kilka dni. ;)

Co prawda nie jestem filologiem angielskim, ale nie sądzę, abym akurat w tej kwestii musiała okazywać się dyplomem ukończenia studiów wyższych i takąż kompetencją. Moje rady traktujcie luźno. Zupełnie tak, jakbyście siedzieli ze mną przy kawie i wymieniali się doświadczeniami. 

instagram.com/a.siecla

Ale do czego zmierzam... Zdajecie sobie sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach znajomość języków jest właściwie niezbędna, i że chcielibyście ulepszać swój angielski, tylko nie do końca wiecie, jak się do tego zabrać? Oto krótki poradnik, co czytać, aby wejść na wyższy stopień wtajemniczenia.

Obecnie na rynku mamy multum (serio, serio) pomocy naukowych, których próżno byłoby szukać jeszcze dekadę temu. 
Weźmy pierwsze z brzegu, niesamowicie przystępne czasopismo "English Matters", które dostaniecie na przykład w Empiku. "EM" składa się z artykułów, czasami wszystkie traktują o tym samym, czasami są zupełnie od siebie niezależne, ale zawsze mają jeden wspólny punkt łączący je: są niezwykle pomocne w nauce angielskiego. 
Gdy podczas czytania artykułu natkniesz się na słówko, którego nie rozumiesz, nie ma obaw! Poniżej znajdziesz jego tłumaczenie bez konieczności szukania słownika. 



Metoda ta zdobywa rzesze sympatyków, a i wydawnictwa zwęszyły w niej sukces i aktualnie publikują w ten sposób na potęgę. 
Robią tak na przykład: Wydawnictwo [ze słownikiem], Edgard, Poltext, Felberg SJA i inne. 

[ze słownikiem] stawia na klasykę. Wydają głównie klasyczną literaturę angielską. Niezwykle podoba mi się oferta tego wydawnictwa. Mają piękne, minimalistyczne okładki, strona internetowa prezentuje się imponująco - zresztą zobaczcie sami. Możecie wybrać książkę w zależności od poziomu znajomości języka, pobrać sobie fragment tekstu i oczywiście zdecydować się na jej kupno. Myślę, że satysfakcja gwarantowana!

Książki po angielsku
/http://zeslownikiem.pl/

Edgard kusi zaś czytelników serią "Angielski z kryminałem". Sama mam dwa egzemplarze rzeczonej i właściwie muszę przyznać, że nie powaliły mnie jakoś szczególnie. Niestety fabuła tych powieści jest niezwykle nużąca i kompletnie nie trzyma w napięciu, jak to powinno być w kryminałach. Plusem są ćwiczenia utrwalające znajomość nowych słówek i zwrotów po trzech-czterech rozdziałach.



Na podobnej zasadzie działa Poltext. Tu jednak mamy do czynienia z czymś w rodzaju podręcznika. Oprócz trudnych słówek i ćwiczeń znajdziemy tu działy poświęcone gramatyce, leksyce oraz komentarze na temat kultury i historii. Super sprawa!

http://www.poltext.pl

Jeśli jednak czujecie się na siłach, aby bez problemu czytać po angielsku, to książki znajdziecie już praktycznie wszędzie - na allegro, w Empiku, w sieci księgarń TAK CZYTAM oraz na przykład we wrocławskich Mediatekach.



Odpowiada Wam taka metoda nauki? 
Podzielcie się swoimi doświadczeniami! :)

2 komentarze:

  1. Bardzo interesujący wpis. Ja czytam po angielsku książki moich ukochanych autorów, bo nie chcę mi się czekać kilku miesięcy na polskie tłumaczenie.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Przypomniałaś mi właśnie, że nadal muszę czekać na nową powieść Zafona, bo niestety po hiszpańsku jeszcze nie potrafię czytać.

      Pozdrawiam ciepło! :)

      Usuń