sobota, 10 czerwca 2017

"Tysiąc pocałunków". Dlaczego nie dałabym za tę książkę nawet złotówki?

Nie czytałam nic "dla siebie" i "dla przyjemności" od kwietnia, co było jednym z najbardziej frustrujących doświadczeń, jakie dane mi było przeżyć. Serio. W dodatku, kiedy 17 maja wydano książkę, którą zachwycał się cały Internet, moje życie ograniczało się już tylko do odliczania. Dlatego, kiedy w piątek rzuciłam się na tę pozycję, początkowo, jakoś do setnej strony nie mogłam się od niej oderwać. A potem... No właśnie, co było potem?

instagram.com/a.siecla



http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/204
Zmęczył Cię styl, jakim napisałam wstęp? I prawidłowo. Bo ta właśnie książka "Tysiąc pocałunków" Tillie Cole jest cała napisana męczącym, nużącym stylem, od którego odechciewa się wszystkiego. Ale od początku.

Rozchodzi się o to, że głównymi bohaterami są tutaj chłopiec - Norweg o "krystalicznoniebieskich oczach" Rune i dziewczyna z Giorgii - Poppy. Oczywiście, zakochują się w sobie od chwili, w której spotkali się po raz pierwszy (czyli jako pięcioletnie dzieci). Dalej jest jeszcze znośnie. Otóż Poppy otrzymuje słoik, który ma wypełnić tysiącem karteczek - różowych serduszek. Spoko - myślę sobie. Te właśnie mają symbolizować niepowtarzalny pocałunek, jakim obdarzy ją skandynawski wiking Rune, kiedy "serce będzie wyrywać się jej z piersi". Już was mdli? Niestety, mam złe wieści. Tak jest przez całą książkę. Nie dzieje się tam nic poza ckliwymi wyznaniami, zapewnieniami o dozgonnej, wiecznej miłości, opisami przystojnego niczym bóg Thor chłopaka... Dialogi to coś w stylu:
- Jesteś taka piękna, Poppy. Jeg elsker deg.
- Kocham, gdy zakładasz włosy za uszy, Rune. Jesteś idealny.

Podobny obraz
metro.co.uk

Naprawdę, ta historia jest gorsza niż "Zmierzch". Tam przynajmniej coś się działo, była jakaś akcja, ktoś chciał sprzątnąć Bellę. 
Tutaj mamy ten sam znajomy, nudny schemat, jakich ostatnio naprawdę wiele. Dwoje kochających się na zabój nastolatków, miłość po grób i przeciwności losu, z jakimi muszą się uporać. Ale na Boga, to już było w "Zanim się pojawiłeś", "Gwiazd naszych wina", "Love. Rosie", wspomnianym "Zmierzchu", a nawet w "Romeo i Julii" i jeszcze wcześniej w "Tristanie i Izoldzie". 

Dlatego, drogie dziewczyny, jeśli będziecie chciały sięgnąć po tę książkę zachęcone entuzjastycznymi i przychylnymi opiniami blogerek książkowych, recenzentów i innych, proszę, zastanówcie się dwa razy. Dla mnie była ona stratą czasu i wielkim rozczarowaniem. Kosztuje 40 polskich złotych, a ja nie dałabym za nią nawet złotówki. 

Znalezione obrazy dla zapytania meh gif
reactionGIFS

12 komentarzy:

  1. Nim sięgnę po jakąś książkę śledzę jej losy w blogosferze. Tak jak piszesz, blogosfera huczy w temacie tej powieści i zazwyczaj są to pochlebne zdania. Twója recenzja daje mi na pewno do myślenia. Flaki z olejem - nie, dziękuję. Obecnie też walczę z książką, której fabuła lekko się ciągnie, ale łudzę się, że to chwilowe zjawisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się łudziłam, że może jednak jakaś bomba się zdarzy, ale nie... I od połowy właściwie książkę kartkowałam :(

      Usuń
  2. O kurczę aż tak zle ??? Mi sie co prawda zmierzch podobał (jako nastolatce) ale chyba zaufam Ci na słowo i będę ja omijać szerokim łukiem . Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś nastolatką to pewnie polubiłabyś i tę powieść. Ja jednak już od jakiegoś czasu jestem niestety w zbyt podeszłym wieku. :D

      Usuń
  3. O rany :P Zawsze mam dużo wątpliwości wobec książek, nad którymi wszyscy pieją i słychać same zachwyty. Dzięki Tobie już wiem, że powiem stanowcze "nie ma mowy", co oznacza, że nie zamierzam tego czytać. Szkoda bowiem mojego czasu. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę uprzejmie i polecam się na przyszłość! :)

      Usuń
  4. Dobrze wiedzieć. Mnie co prawda ominął szał na tę książkę, ale i tak czuję się ostrzeżona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zazwyczaj nie ulegam modzie. Czytam to co chcę i dlatego zbyt często się nie rozczarowuję. Myślę, że i mnie by mdliło od tej książki. Nawet nie miałam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, właśnie dla takich osób jest ten blog! :) Bestsellery pojawiają się tu tylko od wielkiego dzwonu :D

      Usuń
  6. Przeczytałam tę książkę w zeszłym miesiącu i również nie zaliczam jej do najlepszych, ale chyba tez nie do aż tak najgorszych. Fakt, ze jest cukierkowa i niczym nie zaskakuje, ale czytało mi się ja szybko (może dlatego, ze chciałam ja jak najszybciej skończyć). Aczkolwiek również nie polecam, bo nie ma w niej nic, czego nie dostaliśmy do tej pory od innych autorów.

    Pozdrawiam
    roksa_reads

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, miło, że wpadłaś i podzieliłaś się swoją opinią! :)

      Usuń