poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Czy na pisaniu można zrobić hajs?

Jest takie stare powiedzenie, że gentlemeni nie rozmawiają o pieniądzach. Czy to znaczy, że kobiety mogą to robić bez żadnych obaw? Bo dzisiaj będziemy sobie rozważać, czy na pisaniu w ogóle można zrobić jakieś pieniądze oraz czy opłaca się być poetą. Myślę, że to ciekawe zagadnienia, zatem, zapraszam do lektury! :)
Aha! Żeby było jasne - zawężymy pojęcie i zajmiemy się tylko pisarzami i poetami. Copywriterzy, ghostwriterzy i im podobni nie są dziś przedmiotem naszego zainteresowania. 

instagram.com/a.siecla


Ludzi, którzy chcą znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź na pytanie zawarte w tytule jest wielu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę ile zarabia pisarz i od razu wyskoczy nam długa lista obszernych tekstów, tabel i zestawień. No więc, jak to jest? 

Dane z Instytutu Książki (trochę przestarzałe, bo z 2015 roku) informują, iż średni nakład w Polsce oscyluje w okolicach 3000 książek. Z roku na rok wydanych pozycji przybywa, wzrasta również ilość debiutantów. Szczęściarzami mogą nazwać się autorzy bestsellerów, którym udaje się sprzedać po kilkaset tysięcy książek w naszym pięknym kraju. Tak, są takie przypadki, mimo wciąż niezbyt zadowalającej liczby czytelników. Od czego więc zależy zamożność pisarza? Oczywiście - od wielu czynników! Nie tylko, od tego, ile książek sprzeda, choć to niewątpliwie ważne kryterium. (Jest jeszcze na przykład coś takiego jak współprace, ale to już dla ogarniętych życiowo. Pamiętacie Szczepana Twardocha wożącego się Mercedesem? No właśnie.) Można też zostać nominowanym do Nagrody Nike, gdzie wartość najwyższego lauru jest wyceniona na 100 tysięcy polskich złotych. Fajnie, prawda? Aha, debiutanci zarabiają coś około 2 złotych na jednej książce. A ile kosztuje jedna książka? W granicach 30-40 złotych monet. [niezręczna cisza]

No więc tak, na czym to stanęło? Otóż kilka lat temu głośno było o pisarce i felietonistce Kai Malanowskiej, która poskarżyła się publicznie takimi słowy: „6 800 złotych. Tyle za 16 miesięcy mojej ciężkiej pracy. Wiem, że w*****ające jest wylewanie frustracji na FB, ale mam ochotę strzelić sobie w łeb. (...) pozdrawiam rynek czytelniczy”. O co chodzi pani Kaju? Czyżby nie wstrzeliła się pani w gusta tych ostatnich, którzy jeszcze psują sobie oczęta nad tekstem? Czyżby nie udało się pani przeskoczyć magicznej granicy 10 000 egzemplarzy, kiedy to książka staje się bestsellerem? A może celowo wybrała pani jakiś wyjątkowo niszowy styl książki bądź nowatorską formę? O wypowiedzi pani Malanowskiej napisano już bardzo, bardzo dużo, a ja chciałam ją tylko zasygnalizować, dlatego nie będę się dłużej nad nią rozwodzić.

Pewnie wiecie do czego zmierzam. Musisz książką trafić w gusta czytelników. Napisać taką bombę, że ludzie będą koczować pod księgarniami w oczekiwaniu na kolejny tom twojej powieści. Albo nie dojadać i nie zaspokajać potrzeb fizjologicznych, bo jeszcze jedna strona bądź jeszcze jeden rozdział
Jednak - voluntario nihil difficile*, jak mawiał klasyk. Są jednak na tym świecie wyjątki, którym się to udało. 
*(łac.) Dla chcącego nie ma nic trudnego. 

Polski "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" świętuje dziś 17. urodziny!

A oto i oni. Lista pisarzy, którzy w zeszłym roku zarobili najwięcej. 

1. James Patterson – 95 mln. dol.
2. Jeff Kinney – 19,5 mln. dol.
3. J.K. Rowling – 19 mln. dol.
4. John Grisham – 18 mln. dol.
5. Stephen King – 15 mln. dol.
Danielle Steel – 15 mln. dol.
Nora Roberts – 15 mln. dol.
6. E.L. James – 14 mln. dol.
7. Veronica Roth – 10 mln. dol.
John Green – 10 mln. dol.
Paula Hawkins – 10 mln. dol.
8. George R.R. Martin – 9,5 mln. dol.
Dan Brown – 9,5 mln. dol.
Rick Riordan – 9,5 mln. dol.


Jak widzicie - sami Brytyjczycy lub Amerykanie. Pozostałe nacje daleko w tyle. Oczywiście, wpływ na zasobność portfeli wyżej wymienionych ma nie tylko liczba sprzedanych pozycji, ale również gadżetów z nimi związanych. Taka Rowling wydała niedawno książki-podręczniki, których Harry Potter używał podczas pobytu w Hogwarcie. Nie zbierają aż tak entuzjastycznych recenzji, jak cała septalogia, no ale kto Rowling zabroni? Ona ma ten komfort, że już nic nie musi. 
Wśród najlepiej sprzedających się gatunków prym wiodą: romanse, kryminały, powieści dla młodzieży oraz fantastyka. Znaczy to ni mniej, ni więcej, że pani Malanowska winna wybrać na warsztat któryś z tych gatunków.

A co z poetami? W Polsce poeci mogą liczyć na nakład oscylujący w granicach 300-500 egzemplarzy. Wielu bierze udział w konkursach literackich, aby podreperować budżet. (No i NIKE!) Nie jest to jednak dobry czas i epoka dla poetów, bowiem także w Stanach Zjednoczonych trudniący się poezją nie są ani specjalnie znani, ani bogaci. Prym wiedzie Billy Collins, któremu udało się sprzedać 20 000 tomików. 

Ale oczywiście pamiętajcie, że w pisarstwie nie tylko o hajs chodzi i jeśli naprawdę kochacie pisać, to i tak będziecie to robić. Wiem, że z zalegających w magazynach książek zupy się nie ugotuje, wiem, że Norwid klepał biedę i umarł w nędzy, ale trzeba próbować. Rowling też musiała dostać stypendium na napisanie pierwszego tomu o Harrym Potterze. 

google.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz