poniedziałek, 6 marca 2017

Witam Jego Magnificencję, czyli piszemy list do wykładowcy

W życiu każdego studenta przychodzi taki moment, że nie wszystko idzie po jego myśli lub musi wyjaśnić jakąś sprawę, lub postanawia zaprzyjaźnić się z wykładowcą. Wtedy nie ma siły - musi usiąść ciężko przed komputerem i napisać choć kilka składnych i elokwentnych zdań. Tylko, no właśnie, jak to zrobić?
Oto garść porad na to, aby napisać najzgrabniejszą wiadomość elektroniczną pod słońcem!

Pinterest


Po pierwsze: nie zaczynaj od nieśmiertelnego witam, które jest słowem-kluczem na rozmaitych portalach aukcyjnych. Swego czasu literaturoznawca Michał Rusinek postanowił rozprawić się z szafującymi rzeczonym wyrażeniem użytkownikami polszczyzny i odgrażał się, że przestanie odpisywać na maile świecące na początku tymże leksemem.
Czemu się tak obruszał - spytacie - przecież to taka neutralna forma. No własnie nie do końca. Chodzi o to, że witać kogokolwiek może jedynie gospodarz stojąc w progu swego domu. Pewne jest, że ty w żaden sposób nie możesz witać swego prowadzącego. 

Wiem też, że wyjątkowo często studentom zdarza się pisać "Dzień dobry", którego użycie jest kompletnie nieuzasadnione. Trudno życzyć komuś dobrego dnia, gdy otwiera twoją wiadomość o dwudziestej trzeciej zero osiem. 
"Szanowny Panie/ Szanowna Pani..." jest super i to wystarczy. 

Zasada druga: zawsze, kiedy ktoś robi kropkę po skrócie dr jakiś gramatyczny nazista przeżywa palpitacje serca. To bardzo popularny błąd. Na przyszłość: kiedy jakiś skrót kończy się na tę samą literę, na którą kończy się także pełny wyraz, kropki nie stawiamy. Przykłady? Ależ proszę - doktor, numer, biskup, major, według...

Best Animations
Po trzecie w nagłówku używamy pełnego tytułu adresata, a to wszystko okraszamy przymiotnikiem "szanowny". A jako że tytułów naukowych jest mrowie, tu zaczyna się cała zabawa. Warto najpierw przeszukać Internet, aby upewnić się, że ów wykładowca na pewno jest doktorem, profesorem lub jeszcze magistrem. Dopiero potem można z werwą napisać: "Szanowny Panie Doktorze" (tak, wszystko dużymi literami) lub "Przewielebny Księże Rektorze" i tak dalej. Niektórzy są przeczuleni na punkcie swych ciężką pracą, krwią i potem zdobytych tytułów, serio.  

Czwarta rada. Pisz zwięźle i poprawnie. Nie ma nic gorszego niż okropny byk usadzony w jakimś banalnym wyrazie. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to, abyś z namaszczeniem sprawdzał (bądź sprawdzała) zasadność każdego użytego przecinka. Chodzi mi o schludność. Sprawdzenie poprawności zajmie ci nie więcej niż kilkanaście sekund, a ile zyskasz w oczach odbiorcy. 

I wreszcie: zakończ jakoś ładnie. Pamiętaj, że pożegnanie musi być odpowiednie do adresata. Ja mam swoje ulubione zwroty. Często używam "Łączę wyrazy szacunku", "Zasyłam pozdrowienia i uprzejmie proszę o odpowiedź" albo po prostu "Z pozdrowieniami". Jakoś nie lubię "Z poważaniem". Wydaje mi się okropnie sztywne i stwarzające dystans.

A może są jeszcze jakieś inne rady na napisanie fajnego, poprawnego listu do wykładowcy, o których nie wspomniałam? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz