środa, 28 grudnia 2016

Co można kupić w Biedronce za dychę?

Pod względem ilości książek grudzień prezentuje się dość imponująco jak na mnie, osobę, która stawia na jakość w czytelnictwie. W tym wpisie chciałabym zrobić krótki przegląd książek, czytanych w ostatnim miesiącu roku. Może ktoś skusi się na którąś z lektur dzięki mojej rekomendacji? Zwłaszcza, że przekrój gatunkowy, jaki mam zamiar zaprezentować jest naprawdę szeroki. Mamy tu baśń, opowiadania, książki historyczne oraz felietony (i sporo zdjęć w tym długim wpisie). :)


Początek grudnia upłynął mi pod znakiem słynnych felietonów Reginy Brett, o których napisałam oddzielny post. Na pewno pamiętacie, zastanawialiśmy się wtedy, czy Bóg mruga. :)

Moje przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia nie mogą być pełne bez przeczytania jakiejkolwiek opowieści wigilijnej. Tym razem padło na wydany w ubiegłym roku zbiór opowiadań "Podaruj mi miłość". To książka napisana wspólnie przez dwunastu amerykańskich autorów. Co ciekawe, wyszła jeszcze taka wakacyjna edycja. A moje wrażenia? Cóż, wydanie jest przepiękne - okładka kusi, czerwona wstążeczka i mlecznobiałe kartki wypełniają poczucie estetyki, jednak niestety podobało mi się tylko kilka opowiadań ze zbiorku. To w końcu pozycja stricte młodzieżowa (i amerykańska do szpiku!), więc naprawdę nie wiem, czego spodziewałam się w swojej naiwności.
 


"Harda" Elżbiety Cherezińskiej i jej druga część pt. "Królowa" opowiada o rzekomej córce Mieszka I - Świętosławie. Problem w tym, że ona prawdopodobnie nie istniała. Książka sprzedawana jako powieść historyczna zawiera w sobie mnóstwo dopowiedzeń i zmyśleń autorki i jest jak dla mnie po prostu przegadana. Wyobraźcie sobie 1000 (słownie: TYSIĄC) stron opowieści o średniowiecznych rodach królewskich, o których wiemy tyle co kot napłakał. Oddałam książkę do biblioteki bez żalu.



Aktualnie czytam "Ginekologów" Jurgena Thorwalda, czyli pozycję, z którą już od dawna chciałam się zapoznać i... Nie zawiodłam się! Autor podaje czytelnikom historię medycyny na tacy jakby to było jakieś pyszne danie. Książka jest naprawdę super - wciągająca i rzetelna, pełna interesujących faktów, a przede wszystkim nie nudzi ani na chwilę. Polecam nieskończenie.
 


"Ginekologów" przeplatam z "Pokojem" Emmy Donoghue. Skusiłam się na nią, choć już po kilkunastu pierwszych stronach nieszczególnie mnie zachwyciła, a spodziewałam się odlotu. Zazwyczaj się tak zawodzę, kiedy czytam bestsellery i książki, na podstawie których nakręcono Oscarowe filmy. "Pokój" został inspirowany tragedią, jaka wydarzyła się w domu Josefa Fritzla, z pewnością jest to lektura wzruszająca, no i zastosowano tu narrację z perspektywy małego chłopca, ale ja jakoś nie umiem się do niej przekonać.
 


"Tajemnice zamku" Lucindy Riley chciałam mieć w swojej biblioteczce nie z uwagi na treść, a na... wydanie. Piękna okładka jest bowiem dziełem wspaniałego duetu sióstr Rychlik - Iness i Roksany. To dwie polskie panie fotograf, które tworzą tak fantastyczne zdjęcia, że nie można przejść obok nich obojętnie. Myślę, że opowiem więcej o tej książce, gdy już ją przeczytam, a zatem niedługo.  




(Wpadajcie do Iness! www.inessrychlik.com/
Znalezione obrazy dla zapytania iness rychlik the end is near
http://www.inessrychlik.com/personal-iii#0

I wreszcie gwóźdź programu. "Córka bajarza" Moniki Radzikowskiej, książeczka, którą kupiłam w Biedronce za całe 9,99. Urzekła mnie od razu, przede wszystkim zachwycającymi ilustracjami Moniki Białej i wydaniem. Wiedziałam, że Biedronka wydała drugą już pokonkursową pozycję (pierwszą był "Szary domek"), ale nie miałam pojęcia, że w tym roku wygrało coś tak fajnego - zarówno pod względem ilustracji, jak i treści. Wszystkie te czynniki sprawiły, że bardzo łatwo rozstałam się z banknotem z wizerunkiem Mieszka I. Koniecznie poczytajcie to cudeńko albo chociaż obejrzyjcie, pomacajcie podczas ewentualnej wizyty w tym supermarkecie. "Córka bajarza" to naprawdę wydawnicza perełka







1 komentarz:

  1. Już wiem, gdzie kliknę zanim pójdę do księgarni :)

    OdpowiedzUsuń