niedziela, 13 listopada 2016

Dlaczego zabiły? - "Polskie morderczynie" Katarzyny Bondy

Wiem, że niektórzy nie wyobrażają sobie siedzieć w domu przez cały weekend. Są towarzyscy i ciągnie ich do świata i ludzi, i to jest okej. Ale teraz wyobraźcie sobie, że macie tkwić w zamknięciu przez następne dwadzieścia pięć lat. Nie znać zmieniającego się za murami świata, za jedyne okno mieć szklany ekran telewizora. Niewyobrażalne? O takich osobach jest książka Katarzyny Bondy "Polskie morderycznie", którą przeczytałam kilka dni temu. 

instagram.com/a.siecla


Czternaście ludzkich historii, od których może jeżyć się włos na głowie, czternaście zdjęć i wreszcie - czternaście epilogów, bowiem Autorka nie pozwala czytelnikom domyślać się, jak dalej toczy się życie bohaterek reportażu. Oprócz tego Katarzyna Bonda postanowiła włączyć do książki wywiady z jedynym w Polsce profilerem (to znaczy osobą zawodowo zajmującą się konstruowaniem portretów psychologicznych nieznanych sprawców) Bogdanem Lachem, seksuologiem Zbigniewem Lwem Starowiczem oraz Lidią Olejnik, dyrektorem ZK dla kobiet w Lublińcu. Pozycję zamyka kilka - oczywiście przychylnych - opinii na jej temat. Jedna z nich głosi, iż jest to jedyna taka naukowa monografia na temat polskich więźniarek. Oznacza to duże pole do popisu dla ewentualnych zainteresowanych tematem i chętnych do napisania jakiegoś artykułu. ;) Bardzo fajnie, że ta książka powstała, ponieważ jest naprawdę ciekawą lekturą. Nawet nie chcę myśleć, ile wysiłku kosztowało Bondę załatwianie wszystkich zgód na wejście do zakładu, rozmowa z osadzonymi, przeglądanie akt sprawy i choćby już za sam ten trud należą się pisarce brawa.
Bo muszę przyznać, że brałam się za tę książkę z obawami. Ogólnie nie lubię Bondy. Czytałam tylko jeden jej kryminał "Sprawa Niny Frank" i był tak infantylny, że postanowiłam, że nigdy więcej. Ale tu sprawa wygląda inaczej, ponieważ mamy przez oczami prawdziwe historie, zero fantazjowania i zmyśleń.
 
A co będzie, jak tam się znajdę za bramą? Jak w ogóle ten świat teraz wygląda? Chciałabym na przykład zapoznać się z bankomatami. Nie wiem, jak obsługiwać kartę kredytową, jak teraz bilet na dworcu kupić. Żeby się choć trochę z tym światem na zewnątrz oswoić.
Świat w ostatnim dziesięcioleciu pobiegł do przodu tak, jak Usain Bolt w biegu na setkę i nadal pędzi. Aż trudno mi sobie wyobrazić, jakie trudności spotkają osobę, która skończy odsiadywać długoletni wyrok i w końcu wyjdzie na wolność. Potwierdzeniem tych słów jest przypadek bohaterki reportażu, która nadal przelicza pieniądze "na stare" i "na nowe".
 


Co mnie wyjątkowo poruszyło w tym wydawnictwie to zdjęcia. Na początku niemal każdego rozdziału patrzyła na mnie piękna, uśmiechnięta kobieta, taka jak pani ze spożywczego, czy mijana dziesiątki razy na ulicy, która okazywała się być bezwzględną zabójczynią, wyrafinowanie działającym szefem bandy, matką porzucającą swoje dziecko, szanowaną lekarką, zdesperowaną narkomanką... Wow, można naprawdę spojrzeć im w oczy! Podobał mi się rytm narracji, który był regularny i wartki. Najpierw pozwalano swobodnie wypowiedzieć się bohaterkom, a dopiero potem Bonda bez zbędnych emocji opisywała szczegółowo całą sprawę, z pewnością nie starając się ani ich wybielić, ani potępiać. Czytelnik mógł więc jakby skonfrontować słowa więźniarki z faktami wypływającymi z akt sprawy.

Tu chciałabym urwać moją recenzję, która naprawdę jest tylko wierzchołkiem góry lodowej i bez żadnych spoilerów zachęcić was do sięgnięcia po książkę. Bo warto. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz