środa, 7 września 2016

Wencel, Nowak, Siecla, Wojciechowski - o nazwiskach.

Nazwisko ważna sprawa. Ta kwestia nie ulega żadnej wątpliwości. Widnieje na wszystkich dokumentach czy to w formie własnoręcznie pisanej, czy drukowanej. Oczywiście, podobnie jak to było z imionami, każde coś znaczy. Fajnie jest nazywać się jakoś dystyngowanie i elegancko, w żadnym wypadku ośmieszająco albo infantylnie. Skąd się wzięły nazwiska, po co one i dlaczego najbardziej pożądaną w nim cząstką jest przyrostek -ska/-ski?


Generalnie, jeśli chodzi o Polskę, zjawisko pojawienia się nazwisk zaszło późno, bo dopiero w naprawdę późnym średniowieczu, jego jesieni. Oczywiście początkowo dotyczyło tylko szlachty. Ziemiaństwo i chłopstwo musiało sobie na posiadanie nazwisk poczekać jeszcze ze dwa wieki. :) Dopiero zabory (i tu ich plus) przyniosły nam regulację w prawie posiadania nazwisk. Każdy po prostu musiał jakieś mieć. Te najwcześniejsze były oczywiście zapożyczone od przydomków bądź imion. Przykłady tych pierwszych to np. Bolesław Kędzierzawy albo Władysław Łokietek. Jeśli zaś chodzi o te drugie, paleta wyboru rozszerza się do naprawdę sporych rozmiarów. Zaliczyć tu można wszystkich Janowiczów, Marciniaków, Marcinkowskich, Wojciechowskich, Adamskich

Tu ACHTUNG. Potocznie uważa się, że nazwiska zakończone na -ski, -cki i -dzki wywodzą się z kręgów szlacheckich. Oczywiście, po części jest to prawda, -ski pełniło w polskich nazwiskach taką rolę, jak we Francji de czy w Niemczech von. Jest to końcówka odmiejscowych nazwisk (Tarnowski, Zamojski, Leszczyński). Niestety, nie wszyscy posiadacze owego morfemu w swoim nazwisku od razu muszą wywodzić się z wyższych sfer. W miarę upływu czasu ta bardzo produktywna końcówka zaczęła przyczepiać się do przydomków i imion wśród mieszczan i chłopów, stąd pojawienie się wcześniej wymienionych nazwisk. Zwłaszcza, że te przyrostki posiada 36% polskiego społeczeństwa. Wiem, runął nagle świat. :D
Pracowity formant -ski używany jest w nazwiskach również jako rozszerzenie do innych np. -i/yński, -e/ański oraz -o/ewski. (Karolewski)
Znalezione obrazy dla zapytania bond james bond gif
tumblr.com

Kwestia zaborów wniosła bardzo dużo w ostatecznie ustalenie nazwisk. Sporo namieszali Niemcy, którzy często przekształcali polskie nazwiska na niemieckie, zapisywali je fonetycznie lub w tłumaczeniu. Stąd też nie wszyscy nosiciele obco brzmiących nazwisk muszą takowe posiadać. Być może to tylko efekt samowolki jakiegoś nadgorliwego urzędnika zza zachodniej granicy. Zaś po odzyskaniu niepodległości bywało, że polscy kanceliści błędnie przepisywali nazwiska z obcojęzycznych dokumentów.


Polskie nazwiska głównie pochodzą od: imion, zawodów (kiedyś już o tym pisałam), cech fizycznych lub charakteru (Wysocki, Wesołowski), zwierząt i roślin (Wiśniewski, Kozłowski, Wróbel, Malinowski), przedmiotów, krain geograficznych i nazw etnicznych (Mazur, Potok, Borkowski, Sośnik), liczebników i określeń kalendarzowych (Piątek, Niedzielski, Majewski). Są też popularne nazwiska obce (Miller, Szwarc, Szulc) oraz takie, których etymologię trudno jednoznacznie wyjaśnić (Lewandowski, Sudoł, Galiński, Chruszczewski).

Nazwisk obcych jest w Polsce wiele. Warto wiedzieć, że te zakończone na -uk pochodzą z Ukrainy, a te na -ewicz z Białorusi. Wiele nazwisk jest oczywiście pozostałością po zaborcach. Na pewno znacie jakichś Wajsów, Szwarców, Wenclów albo Żewłakowów. :)
Dodam jeszcze, że w naszym pięknym kraju prym wśród nazwisk wiedzie Nowak z liczbą 199 008 użytkowników (stan na 2009 rok). Dalej mamy Kowalskich, Wiśniewskich, Wójcików, a pierwszą piątkę rankingu zamykają Kowalczykowie. Zachęcam do odwiedzenia Wikipedii w celu zapoznania się z rzeczonym zestawieniem.

Na koniec anegdotka. Wielu doktorów i profesorów wrocławskiej polonistyki było zaintrygowanych, a czasami zachwyconych moim nazwiskiem. Normalką stało się, że przy sprawdzaniu obecności na chwilę się przy nim zatrzymywali, aby albo i tak źle je przeczytać, albo spytać co oznacza. Podobno zbitka głosek "cla" jest niezwykle rzadka w polszczyźnie. Jeden z profesorów literaturoznawstwa staropolskiego przeczytał je z niemiecka jako ZIKLA (sic), inny SJEKLA, a przecież nazywam się po prostu Siecla. Sprawę chyba ostatecznie wyjaśnił profesor Jan Miodek podczas wpisywania mi do indeksu oceny z egzaminu. Też się przez chwilę zdziwił, by wreszcie orzec, iż to raczej polskie nazwisko naznaczone procesem mazurzenia. Zachęcam was serdecznie do odkrywania tajemnic nazwisk, to super sprawa! Wejdźcie sobie także na stronę moikrewni.pl/mapa. Można tam znaleźć rozmieszczenie współnosicieli swojego nazwiska na mapie Polski.
Znalezione obrazy dla zapytania i am gatsby gif
rebrn.com

6 komentarzy:

  1. Widzę, że zajęcia z dr Łobodzińską okazały się niezwykle produktywne :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pewnie pamiętasz, zawsze byłam na nich bardzo uważna. :D Planuję jeszcze wpis o nazwach miejscowości!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Przynajmniej w taki sposób mnie zapamiętaliście! :D

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. Dzięki Tobie (a konkretnie dzięki stronie, do której zamieściłaś link) dowiedziałam się, że kobiet o moim nazwisku jest w Polsce prawie 3500 - hmmm, sporo :D Mężczyzn jest nieco mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, też lubię tę stronę. :) U mnie to wygląda tak, że jest tylko około 250 użytkowników nazwiska. :D

      Usuń