wtorek, 12 kwietnia 2016

"Ocalone z Titanica" Kate Alcott plus ciekawostki, których mogłeś/aś nie wiedzieć

Dokładnie dwa dni temu minęły 104 lata odkąd w dziewiczy rejs wypłynął najwspalnialszy transatlantyk ówczesnego świata - Titanic. Swoją podróż statek rozpoczął w porcie w Southampton, po czym skierował się do Chebourga, a stamtąd przystanął jeszcze w irlandzkim Queenstown, aby odebrać pocztę i wysadzić (tak, wysadzić) pasażerów, którzy wykupili wersję demo biletu. Opuściwszy Queenstown stalowy kolos obrał kurs na Nowy Jork, cel swojego pierwszego i ostatniego rejsu, ponieważ, jak wiemy na zawsze spoczął na dnie Oceanu Atlantyckiego w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku o godzinie 2:20. Wraz z nim ocean pochłonął ok. 1500 osób. Powodem tragicznego zdarzenia było zderzenie z górą lodową.
fotpforums.com
Chyba właśnie domyśliliście się, jak wielką fanką Titanica jestem i zawsze byłam. Zainteresowałam się nim, odkąd po raz pierwszy obejrzałam film w reżyserii Jamesa Camerona "Titanic". Od zawsze uwodziła mnie niezwykła oraz zarazem tragiczna historia tego statku i chyba obejrzałam na Youtubie i generalnie w Internecie wszystko, co tylko możliwe na temat katastrofy - polecam dokument "Głosy z głębin". 

Na przełomie lutego i marca miałam przyjemność przeczytać książkę Amerykanki Kate Alcott pod wymownym tytułem "Ocalone z Titanica" i w dodatku z piękną okładką. Pomyślałam, że być może będzie to kolejna porcja ciekawych faktów więc niewiele myśląc, zabrałam się do lektury. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to po prostu powieść. W dodatku taka naiwna, a przecież ja takich nie czytuję. Ale okej - uznałam i zacisnęłam zęby. Przewracając kartkę za kartką przyszło mi do głowy, że jestem w stanie dobrnąć do końca, mimo że to nie to, czego oczekiwałam.
Powieść opowiada o losach młodej krawcowej Tess Collins aspirującej do zostania wielką, słynną projektantką mody. Jej dotychczasowe życie nie daje jej zbyt wielu powodów do satysfakcji, stąd ryzykuje decyzję o opuszczeniu rodzinnego miasta i wyjeździe do Nowego Jorku. Na stacji w Chebourgu ma szansę zmienić swoje życie o 180 stopni, gdy poznaje wpływową dyktatorkę mody Lucile Duff-Gordon. Odtąd nic w życiu Tess nie jest już takie, jak wcześniej. Sprawy przybierają inny obrót, jakiego życzyłaby sobie dziewczyna, później pojawiają się wątki miłosne, a to wszystko okraszone jest ogromnym skandalem. (Szalupa lady Duff-Gordon była prawie pusta, płynęło nią 12 osób, podczas gdy była w stanie pomieścić 40 osób. Wreszcie nowojorska prasa określiła ją mianem "Money Boat", domyślcie się dlaczego.)
źródło
Cóż mogę powiedzieć, jako fanka tematu czuję ogromny niedosyt, ponieważ ksiażka została napisana tak płaskim stylem, kompletnie bez emocji, że jak na dłoni widać, iż Autorka jest dziennikarką polityczną. Z drugiej strony jasne, że odrobiła lekcje i naprawdę sporo naczytała się o przebiegu katastrofy, historii Lucile Duff-Gordon, która -uwaga- jest postacią historyczną i naprawdę przeżyła katastrofę. (Tess nie, ponieważ nie istniała ;)) Widać, że Alcott spędziła długie godziny w archiwach, aby odtworzyć przesłuchania ocalałych. Co z tego, skoro jej styl kompletnie nie przypadł mi do gustu, bo był kwadratowy? Leo też nie jest zbytnio zadowolony.
www.tinypic.com
 Ogólnie nie żałuję przeczytania tej książki, ponieważ i tak pożeram wszystko, co związane z Titanikiem. Nawet od jakiegoś czasu pomieszkuję w Titanicu. :) A i bardzo chciałabym wybrać się do Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, gdzie aktualnie można zwiedzać "Titanic Exibition", na której wystawiono pamiątki podniesione z głębin oceanu, co do szczegółów odtworzono pomieszczenia ze statku i tak dalej. Super sprawa. Wystawa potrwa do października. Poza tym, wreszcie wydano w polskiej wersji językowej do tej pory najważniejszą książkę o katastrofie- "Titanic. Pamiętna noc" Waltera Lorda. Już zacieram ręce na samą myśl o jej przeczytaniu!

histmag.org

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz