środa, 20 kwietnia 2016

Brajan, Franciszek, Antena - o imionach.

Jakiś czas temu podczas rozmowy ze znajomą usłyszałam, że ona to jest przeciwna obecnej modzie nadawania dzieciom amerykańskich imion i swoje ochrzci - jak przystało - pięknym polskim imieniem. Na przykład Franciszek albo Jan. Hola, hola - miałam ochotę krzyknąć. Czy ty wiesz, że to wcale nie są polskie imiona?

Ano tak, bowiem Franciszek przywędrował z Włoch, tam jest znany jako Francesco, natomiast Jan jest imieniem hebrajskim i tak naprawdę jego pierwotna forma to Jochanan. Na chłodno więc rzecz ujmując nie możemy oburzać się na przychodzące na świat Brajanki i Dżesiki, ponieważ biorąc pod uwagę naturalną ewolucję imion w czasach dla nas zamierzchłych, jest ona zupełnie zwykłym procesem także i dziś. Wszystkim obruszonym zagranicznymi formami imion pragnę obwieścić, iż z dniem 1 marca br. weszła w życie ustawa zgodnie z którą możemy nadać swojej latorośli imię obcego pochodzenia. Czy to jednak znaczy, że nosiciel nazwiska Kowalski może ochrzcić je np. Takahiro? Niestety (lub stety) nie. Należy pamiętać, że w dalszym ciągu nie możemy nadawać maleństwom imion ośmieszających, zdrobniałych bądź uwłaczających. Chyba, że traficie na kierownika USC o dużej wyobraźni, który w dodatku jest liberałem.


A skoro już jesteśmy przy wybujałej wyobraźni. Do dziś pamiętam jak pewna pani doktor opowiadała jak to do poradni językowej zadzwonili sfrustrowani rodzice z prośbą o wyjaśnienie im, dlaczego nie mogą nazwać swego dziecka Antena. Ale to nie wszystko. Lista imion jakie przychodzą do głowy kreatywnym rodzicom jest długa. Polscy urzędnicy odmówili zarejestrowania np. takich imion jak Byczek, Sycylia, Goździk lub Dzidzia. Pamiętajmy też, że w naszym kraju nie nadaje się imienia Jezus. Z kolei w krajach Ameryki Południowej albo Hiszpanii to imię bardzo popularne.

Zdarza się jednak, że urzędnik przystanie na jakieś imię żeńskie, ponieważ zawiera konieczną literę -a na końcu. Baza PESEL podaje, że wśród rzadkich imion żeńskich w Polsce jest m.in.: Ała, Carmel, Czekina, Dżulietta, Śnieżana, Kruszyna, Nga, Tadzisława, Zenuta albo Zuzannna. Jak myślicie, była flaszka pod stołem?
Na szczęście póki co wśród najczęściej nadawanych imion w Polsce nadal prym wiodą takie jak: Julia, Wiktoria, Oliwia, Natalia, Zuzanna, Zofia czy Lena. A wśród chłopców: Jakub, Kacper, Mateusz, Szymon, Franciszek, Antoni i Filip. Jak widzicie żadne z tych imion nie jest polskie. Mają obce pochodzenie, jednak w miarę upływu czasu z powodzeniem wpasowały się w naszą tradycję. Myślę, że podobnie będzie z Angelikami, Nikolami, Kewinami lub Dżejsonami.
likegif.com
No dobrze więc - powiesz - a jakie są te polskie imiona? I tak spieszę ci donieść, że to wszystkie te, które składają się jakby z dwu członów. Są też imiesłowowe i jednoczłonowe, ale one raczej się nie zachowały. Imiona Słowian, tak jak wszystkich innych ludów niosły ze sobą jakieś znaczenie. Tak, każde imię coś znaczy, twoje też. :) Miały wyposażać dzieciątko w pewne cnoty lub cechy. I tak na przykład imiona staropolskie, które nadal są w powszechnym użyciu to: Wojciech, Kazimierz, Władysław albo Stanisław. Jest też Mirosław, który dzieli się na cząstki: "mir" - pokój i "sław" - sławić, stąd wychodzi nam, że Mirosław znaczy "sławiący pokój". Warto dodać, że to imię jest jednym z najstarszych wśród słowiańskich. Niesamowite, że udało mu się przetrwać do dziś.
Podobnie było wśród kobiet. Przykładami są: Dobrosława, Ludmiła, Cirzpisława (zachęcam do samodzielnego znalezienia znaczenia :)) albo Bogumiła, Jaromira, Milena.

Do czego może doprowadzić kreatywność autorów - pisarzy i poetów, widać na pierwszy rzut oka, gdy spojrzymy na listę imion literackich. Nie jest specjalnie obszerna, ale to i tak nie lada wyczyn, że jakiś autor został trendsetterem na tyle, że do dziś spotykamy się z imieniem wymyślonym właśnie przez niego. Tu ukłony w stronę Adama Mickiewicza, który powołał do życia Grażynę, Jamesa Macphersona, twórcę Malwiny, Juliusza Słowackiego, który wymyślił Kirkora, Balladynę i Kordiana albo Henryka Sienkiewicza, który wpadł na pomysł, aby bohaterkę nazwać Ligia. A kojarzycie, że kiedyś w czasach emisji telenoweli "Niewolnica Isaura" wiele dziewczynek zostało ochrzczonych tym imieniem?

Warto nazywać dzieciątka z głową, aby potem nie miały do rodziców pretensji. Myślę, że bliźnięta, których nie pozwolono nazwać Fish i Chips na pewno w przyszłości podziękują rozsądnym urzędnikom.
thetravelpop.com

4 komentarze:

  1. Byczek? Dzidzia? O rany, ludzie to mają pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Kreatywność ludzka nie zna granic :)

      Usuń
  2. Mama ma w klasie dziewczynkę o imieniu ABIGEJL - to dopiero fantazja :) sama mam Zofięi Jakuba :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, ciekawe. W większym mieście pewnie by to nie dziwiło aż tak bardzo (bo może rodzice obcokrajowcy), ale w małym może robić furorę. ;)
      Również pozdrawiam i dzięki za odwiedziny! :)

      Usuń