sobota, 16 kwietnia 2016

Blaski i cienie skoków narciarskich - "Moja walka o każdy metr" Thomasa Morgensterna

Wyobraź sobie, że lecisz w powietrzu przez kilka (maksymalnie 8) sekund. Jakie myśli ci wtedy towarzyszą, jakie obrazy przelatują ci przed oczami? Pewnie trochę się boisz. A teraz wyobraź sobie, że na domiar wszystkiego nie masz żadnego zabezpieczenia. Walczysz z podmuchami wiatru, nie masz się czego złapać, a każdy twój najmniejszy błąd może spowodować poważny upadek zagrażający twojemu zdrowiu, a nawet życiu.
13 stycznia br. nakładem wydawnictwa SineQuaNon ukazała się w Polsce niepowtarzalna biografia Thomasa Morgensterna - austriackiego skoczka narciarskiego, dwukrotnego Mistrza Olimpijskiego, zdobywcy Pucharu Świata, triumfatora Turnieju Czterech Skoczni, zawodnika kompletnego, o wybitnym talencie, który... bał się skakać. 


Dla mnie - ogromnej fanki Morgensterna - to pozycja obowiązkowa. Bardzo się ucieszyłam na wieść o jej wydaniu i nie mogłam doczekać, kiedy w końcu poznam całą historię wybitnego skoczka. Książka ma 237 stron, wewnątrz umieszczono mnóstwo kolorowych zdjęć. Kolorowe są również przekładki oddzielające poszczególne rozdziały. To naprawdę duży plus, że wydawnictwo postawiło na dużo barw. :) Dodatkowo na skrzydełkach zamieszczono wypowiedzi: Kamila Stocha oraz dziennikarzy S. Szczęsnego i T. Zimocha, całość wieńczy posłowie prezesa Polskiego Związku Narciarskiego - Apoloniusza Tajnera, natomiast wstęp napisał Łukasz Kruczek, były trener polskich skoczków.
"Moja walka o każdy metr" to jakby spowiedź zawodnika, który po kilku naprawdę poważnych upadkach musiał podjąć trudną decyzję o zakończeniu naprawdę fantastycznej kariery. Muszę przyznać, że mam dość mieszane uczucia co do tekstu. Wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że Morgenstern tłumaczy się ze swoich decyzji i choć nie pisze tego wprost - szuka dla nich zrozumienia. Poza tym, dzieli się z kibicami wieloma szczegółami ze swojego życia prywatnego, komentuje relacje pozasportowe z kolegami z drużyny czy trenerem. Jaka to opozycja wobec biografii Pawła Zagumnego, którą przeczytałam w lutym.
Książkę czyta się piekielnie szybko, szczególnie jeśli ktoś jest zainteresowany tematem i każdej zimy (oraz lata) z wypiekami na twarzy kibicuje tym skaczącym na nartach szaleńcom. :) Nie wiem jednak, czy to kwestia niezbyt wprawnego pióra Morgensterna, czy tłumaczenia, ale językowo jest tu bardzo słabiutko. 


"Już nie mogę. Boję się i wiem, że strach będzie moim ciągłym towarzyszem. Długo nie mogłem przyjąć do wiadomości, że już sobie z tym nie poradzę. Że już nie chcę sobie z tym radzić." - dzięki tej książce wreszcie zrozumiałam decyzję Thomasa Morgensterna o zakończeniu kariery. Teraz wydaje mi się najbardziej odpowiedzialną i odważną, jaką można sobie wyobrazić. Skoczek wielokrotnie podkreśla, że zrobił to dla swojej córki. Wiedział, że nic nie jest warte ryzyka, jakie niesie ten sport.
Wydawnictwo SQN "wypuściło" także na rynek biografię słynnego Svena Hannawalda (na pewno go kojarzycie, to ten, który tak rywalizował z Małyszem). Hannawald przypłacił swoją błyskotliwą karierę pięcioma latami depresji. Skoki narciarskie to piękny i niezwykle techniczny sport. Tu każdy ruch ma znaczenie, a najmniejszy błąd może spowodować, że wylądujesz na buli albo skręcisz sobie kark. Tu każdy dekagram ma znaczenie, bo wiatr ma cię nieść jak najdalej. Wreszcie - tu każda myśl może zaważyć na zwycięstwie albo przegranej. Strach przed skakaniem nawet nie wchodzi w rachubę.





To naprawdę przerażające uczucie - lecisz z prędkością 105 km/h, twój wzrok skupia się na linii oznaczającej wielkość skoczni i nagle wypina ci się narta. Zupełnie jakbyś robił krok, a ziemia nagle osunęła ci się spod nóg i zacząłbyś spadać w przepaść. W powietrzu jest tak, jakbyś leżał na brzuchu w hamaku na wysokości pięciu metrów i nagle sznur się urwał. Jesteś przerażony, nie masz się czego złapać i wiesz, że czeka cię nieprzyjemne zderzenie z podłożem. - T. Morgenstern
lowe-magdii.tumblr.com

8 komentarzy:

  1. Dla mnie to jest ciężkie do wyobrażenia: stoisz na szczycie skoczni, patrzysz w przestrzeń, jedziesz, odbijasz się i lecisz... To musi być niesamowite. I straszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Ja co prawda nie mam lęku wysokości, ale nie sądzę, abym odważyła się na taki skok :)

      Usuń
  2. Mimo że kompletnie nie jestem zainteresowana tematem (skoki narciarskie oglądałam jako dziecko z dziadkiem, w czasach Małysza), opisałas to w taki sposób, że zaczęła mnie fascynowac sama sfera emocji związana ze skokiem, ale też z życiem sportowca pod ogromną presją! Może książka słabo wypada językowo, za to recenzja na najwyższym poziomie :)
    Pozdrawiam
    Stylowy słowotok

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym chyba umarła ze strachu lecąc ;D ale wiadomo, kazdy ma swoje hobby i chce je realizować.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. Ja też bym się nie odważyła, ale z drugiej strony to mogłoby być też wspaniałe uczucie tak sobie lecieć. :)

      Usuń
  4. Każdy sport wyczynowy niesie wiąże się z ogromnymi emocjami, przesuwaniem granic fizycznych i psychicznych, obciążeniem stresem i presją. To cudowne uczucie wygrywać, jednak okupione jest wieloma wyrzeczeniami, nie tylko sportowca, lecz także jego bliskich. A umiejętność wycofania się z kariery w odpowiednim momencie świadczy o zrozumieniu istoty rywalizacji i życiowej mądrości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest. Chociaż myślę, że wielu ludzi właśnie tego nie dostrzega, to znaczy wielogodzinnych treningów oraz poświęceń. Opinia publiczna raczej postrzega sportowca w kategoriach "maszyny do wygrywania" i jeśli tylko gorzej się danemu sportowcowi wiedzie, od razu kwestionuje się jego talent, umiejętności i wcześniejsze sukcesy.

      Usuń