niedziela, 14 lutego 2016

Kutas, chujec i spółka - o wulgaryzmach

Początkowo miałam napisać notkę o książkach adekwatnych do dzisiejszego dnia, czyli o miłosnych opowieściach, w których aż roi się od czułych słów i wyznań. W końcu jednak zmieniłam plany. Dziś będzie o etymologii słów uznawanych za brzydkie i takie, których wymawiać publicznie nie przystoi. 

Kutasami szafował w I księdze Pana Tadeusza Adam Mickiewicz.
 
Woźny pas mu odwiązał,
pas słucki, pas lity,
Przy którym świecą gęste kutasy jak kity...
(Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz”, księga I, Gospodarstwo).
 
Mimo, że Mickiewicz do grzecznych w tej kwestii nie należał to jednak trudno go posądzić o zamieszczenie w dziele tak nieładnego wyrazu. Kutasy to po prostu frędzle, elementy dekoracyjne zdobiące szlacheckie odzienie. 

Chujec umieszczony w tytule oznacza nic innego, jak wieprza. Właściwie samca rozpłodowego. Natkniemy się na niego w pierwszym (XIX-wiecznym) wydaniu Słownika Języka Polskiego Samuela Lindego, czyli pierwszego takiego słownika w ogóle. Natomiast chuj (pisany przez ch, co wynika z samej etymologii) wiązany jest z prasłowiańskim xujь – cierń, kolec albo xvoja, czyli choina

Najpopularniejszym chyba przekleństwem w Polsce jest:
kwejk.pl
Etymologia tego wyrazu jest dość zwodnicza. Uzdolnionym lingwistycznie pewnie od razu do głowy przyjdzie łacińskie słowo curvus - krzywy albo niemieckie die Kurve czyli zakręt, krzywizna. Jednak nic bardziej mylnego, to wyraz od rdzenia słowiański. :) Kurwa odnosi się po prostu do kury, prasłowiańskiego słowa pisanego jako kurь, a konkretnie do dźwięku, jakie to zwierzę wydaje. Z biegiem czasu słowem tym zaczęto opisywać najpierw kobiety niezamężne, a potem te lekkich obyczajów. Och, a czymże jest ta tajemnicza mać, która wielokrotnie pada z ust w towarzystwie omawianej przed chwilą kurwy? Mać to po prostu matka. Przy czym matka jest zdrobnieniem formy pierwotnej. Tak, ja też wolałabym tego nie wiedzieć.

Dziwka zaś pochodzi od dziewki. Dawniej określano tak młodą, niezamężną kobietę i bynajmniej nie miało pejoratywnego znaczenia, które pojawiło się z czasem. Później określano tak wieśniaczki, osoby z niższych stanów aż wreszcie kobiety rozwiązłe. 

A podobno Antoni Słominski potrafił przeklinać przez dwie minuty ani razu nie powtarzając tego samego wulgaryzmu. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz