sobota, 23 stycznia 2016

Perła literatury - "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Brontë



 

Przepadam za epoką wiktoriańską. Moje zainteresowania tym okresem nie ograniczały się jednak tylko do filmów kostiumowych, mody i architektury. Pewnego dnia sięgnęłam po dzieła sióstr Brontë: najpierw "Wichrowe Wzgórza", a następnie "Jane Eyre". Okazało się, że właśnie ta ostania pozycja była strzałem w dziesiątkę.




Przenosimy się do mrocznego, pełnego tajemnic Thornfield Hall, rozległej posiadłości należącej do Edwarda Rochestera. To tam zostaje zatrudniona jako guwernantka małej Adelki tytułowa Jane Eyre - sierota, która dotychczas wiodła życie pełne smutku i beznadziei. Jakie wydarzenia wniesie w świat nauczycielki pobyt w tym nowym dla niej miejscu i co u licha kryje się na strychu? O tym tylko na kartach książki! :)

Mnie przede wszystkim oczarowali fantastyczni, wyraziści główni bohaterowie, z którymi nie sposób się nie zaprzyjaźnić. Totalnie lubię Jane i Rochestera, chociaż bywało, że strasznie się na tego ostatniego gniewałam. Trzeba przyznać, że ta historia, a właściwie nazwijmy otwarcie - romans nie jest ani trochę kiczowaty czy tandetny. Przeciwnie, "Dziwne losy Jane Eyre" znalazły się wśród powieści uznawanych za ponadczasową klasykę. Książkę, która wcale nie należy do krótkich czyta się naprawdę zaskakująco szybko, a wyczarowany przez Autorkę klimat czyni ją jeszcze urokliwszą i interesującą. Wartki nurt wydarzeń wciąga czytelnika nieodwracalnie, a tajemnicze zdarzenia tylko prowokują do przewracania kolejnych stron. Zdecydowania polecam tę pozycję, gdybym mogła, czytałabym ją co kilka miesięcy. 


Nie wiem czy podczas pisania "Jane Eyre" Charlotte Brontë przemknęło przez głowę, że tworzy coś, co przetrwa lata. Jestem przekonana, że jest to marzenie każdego pisarza. Czas pokazał, że Angielce ta sztuka się udała.

Powieść została kilkakrotnie sfilmowana, tak nawiasem. Ostatnia ekranizacja wyszła w 2011 roku i akurat tego filmu nie miałam okazji zobaczyć (po sesji! ;)), ale bardzo polecam wyjątkowy mini-serial zrealizowany przez BBC z Ruth Wilson i Tobym Stephensem. 
www.pinterest.com

2 komentarze:

  1. Znam i książkę i mini-serial. Wersję z 2011 roku też widziałam. Chyba jednak mini-serial jest nieco lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Toby Stephens jako Rochester to już w ogóle najlepszy ze wszystkich jacy byli! :)

      Usuń