sobota, 2 stycznia 2016

Jak to się stało? Czyli widziałam ekranizację, a nie przeczytałam książki

Panuje zabawne przekonanie, że książka jest ZAWSZE lepsza od filmu, co z pewnością nie jest prawdą i że ZAWSZE należy najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć film, który powstał na jej kanwie. Podchodzę z dystansem i przymrużeniem oka do takich przerysowanych nakazów, bo przeglądając profil na filmwebie zdałam sobie sprawę z tego, że jest trochę pozycji, które obejrzałam, a których treści nawet nie widziałam na oczy. Poniższa lista oczywiście nie zawiera wszystkich propozycji, niemniej jednak wybrałam te najciekawsze.

Wielki Gatsby. Po co czytać, jeśli na ekranie mamy zniewalająco przystojnego Leo DiCaprio? (Wiem, że fani książki zjedzą mnie za to zdanie. :D) To samo tyczy się serii książek o Jasonie Bournie. Bo choć akcja jest w porządku, to oglądałam ją głównie dla Matta Damona. Później, gdy wypożyczyłam pierwszą część cyklu, zarzuciłam czytanie po kilku rozdziałach.
Jeśli chodzi o Lektora, to pamiętam, że kiedyś, chyba na początku liceum miałam go w rękach, ale w końcu odłożyłam na biblioteczną półkę. W sumie chyba dobrze się stało, bo film jest wspaniały.

wifflegif.com

A teraz przed Państwem Zaginiona dziewczyna Davida Finchera. Początkowo nawet nie wiedziałam, że napisano taką książkę, byłam bardzo oczarowana trailerem i tylko czekałam na premierę. W końcu udało mi się obejrzeć i nie rozczarowałam się. To soczysty, niebanalny thriller o fabule nieoczywistej do przewidzenia. 

źródło

 Jeśli chodzi o klasykę, to widziałam najnowszą, fantastyczną, musicalową ekranizację Nędzników, ale jakoś nigdy nie mogłam się zebrać (czyt. nie miałam czasu), aby przebrnąć przez 3 tomy powieści.
giphy.com

Wiadomo już, że nie przepadam za Jane Austen. Ale filmy, które powstają na podstawie jej książek to co innego. Szczególnie Duma i uprzedzenie. Ach ten pan Darcy! To jego winię za zbyt wysokie oczekiwania w stosunku do mężczyzn ;)
www.tumblr.com
Dwa tygodnie temu obejrzałam Dziewczynę z tatuażem, czyli pierwszą część trylogii Millenium Stiega Larssona. Kryminałów jednak nie czytuję więc po książkę nie sięgnę, natomiast film, który zresztą mnie nie powalił, pochłonęłam głównie dla szwedzkich krajobrazów i północnego klimatu.

Wreszcie - Jeden dzień z Anne Hathaway w roli głównej. To słodko-gorzka opowieść, w której trochę odnajduję siebie, ale po jej obejrzeniu przez jakiś czas ma się kaca moralnego więc ekranizacja mi wystarczy.
wifflegif.com

2 komentarze:

  1. Haha, fakt, wyobraziłam sobie fana "Wielkiego Gatsby'ego", który patrzy na Ciebie z pogardą za ten tekst o Leo... ale co tam, ja totalnie rozumiem ten punkt widzenia :D Jeśli chodzi o "Dumę i uprzedzenie", w roli Darcy'ego wolę Colina Firth, to dopiero ideał faceta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, wiem o czym mowa, Firth jest także nieziemski! :D

      Usuń