środa, 9 grudnia 2015

A gdyby życie miało soundtrack?

Obejrzane w ubiegły czwartek "Listy do M. 2" obudziły we mnie tęsknotę za tym, aby jak w filmach życiu towarzyszyła adekwatna muzyka. I wiem, że nie jestem w tym pragnieniu osamotniona. Jak fantastycznie byłoby, gdyby na przykład podczas przeżywania jakiegoś totalnie magicznego momentu nagle znikąd popłynęłaby fajna muzyka. Niestety póki co takie rzeczy tylko w filmach. ;)
Muszę przyznać, że podczas ich oglądania bardzo zwracam uwagę na to, czy dostatecznie starannie wybrano ścieżkę dźwiękową. A gdy już dany soundtrack spotka się z moją aprobatą, to potrafię nie rozstawać się z nim tygodniami.
Szczególnie polecam:

Hans Zimmer i ścieżka dźwiękowa do Pearl Harbor. Tyle emocji, że aż kipi. Warto zapoznać się także z muzyką skomponowaną przez rzeczonego do "Incepcji" i "Gladiatora".


Alexandre Desplat i saga Zmierzch. Tak, nie zrobiłam błędu. O "Zmierzchu" można mówić wiele negatywnych rzeczy, ale tak pięknej muzyki, jaką skomponował Desplat mogą pozazdrościć o wiele lepsze filmy.


Michael Nyman - "Fortepian". Soundtrack mojego życia. Swego czasu niemal non stop słuchałam motywu przewodniego właśnie tego dzieła. ;)


Ludovico Einaudi czyli "Nietykalni". O ile film według mnie wcale nie zasługuje na 2 miejsce w rankigu wszechczasów na filmwebie, to trzeba przyznać, że muzyka jest naprawdę zachwycająca.


I wreszcie "Wielki Gatsby". Wiem, że akurat ścieżka dźwiękowa do tego obrazu wielu razi, a nawet oburza, to ja ciągle zastanawiam się, jakim cudem Lana del Rey nie otrzymała Oscara za "Young and Beautiful" - utworu wybitnie wpasowującego się w treść fabuły.


A w poniedziałek trzymałam przepiękny egzemplarz "Kopciuszka" wydanego przez Wydawnictwo Olesiejuk. Z pewnością każdy z nas zna smutną historię dziewczynki dręczonej przez złą macochę i przyrodnie siostry, a która dzięki dobrej wróżce wreszcie wychodzi na prostą. Zaręczam jednak, że takich ilustracji, jakie wykonała Argentynka Valeria Docampo jeszcze nie widzieliście! Wydanie jest przepiękne, wprost nie można oderwać oczu od wysublimowanych i estetycznych ilustracji. TU na blogu można znaleźć recenzję "Kopciuszka" i dzięki zdjęciom poznać choć namiastkę wnętrza książeczki.
źródło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz