środa, 16 września 2015

KOSA! Czyli kto nie lubił Słowackiego?

„Za każdym razem, kiedy czytam ‘Dumę i uprzedzenie” mam ochotę wykopać ją (z grobu) i walić ją w czaszkę jej własnymi kośćmi.” Tyle miał do powiedzenia Mark Twain na temat twórczości Jane Austen. A jak to wyglądało w Polsce?

Uczenie się epok na lekcjach języka polskiego jest czymś naturalnym. Średniowiecze, renesans, barok, oświecenie i tak dalej. Często wydaje nam się, że rzeczone okresy literackie są jasno rozgraniczone i formowały się zupełnie bezproblemowo. Tymczasem wcale tak nie jest. Kolejne epoki powstawały w wyniku powolnych i nierzadko bolesnych procesów. Romantycy byli wyśmiewani przez klasyków za odrzucenie rozumu i umiłowanie folkloru, zaś tacy humaniści niemal całkowicie zanurzyli się w tym, co zostawił w spadku antyk, rezygnując z wiary i religii. Jasne było, że dojdzie do starć między kolejnymi pokoleniami usilnie broniących swoich racji.

http://www.glosywmojejglowie.pl/comics/2011-05-30-Poeta-na-emigracji.jpg
źródło

Dziś zapraszam na zapoznanie się z największymi literackimi sporami!

Wielką wojnę toczyli ze sobą wspomniani już klasycy, czyli przedstawiciele oświecenia z romantykami, na których czele stał nie kto inny, jak sam Adam Mickiewicz. Niejaki Kajetan Koźmian nie przebierając w słowach tak skomentował "Sonety krymskie" naszego wieszcza: "(...) wszystko bezecne, podłe, brudne, ciemne: wszystko może krymskie, tureckie, tatarskie, ale nie polskie (...) Mickiewicz jest półgłówek wypuszczony ze szpitala szalonych, który na przekór dobremu smakowi, rozsądkowi gmatwaniną słów niepojętego języka, niepojęte i dzikie pomysły baje". Ten sam pan wprost nazywał romantyków barbarzyńcami, wariatami i prostakami, ponieważ zapragnęli tworzyć według nowych wzorców, stosując inne niż dotychczas motywy. Oczywiście Mickiewicz sam dolewał oliwy do ognia zarzucając przeciwnikom całkowite niezrozumienie założeń romantyzmu i wcale nie dążył do pogodzenia dwóch zwaśnionych obozów. Adam M. zaszedł także za skórę temu, który "wielkim poetą był". Między innymi odmówił mu tego miana, czego nigdy wbrew oczekiwaniom nie sprostował.
Słowacki generalnie nie był zbyt lubiany wśród środowisk emigracyjnych. Krytyk Stanisław Ropielewski wydrwił na przykład "Balladynę" twierdząc, że jest to kilkadziesiąt nielogicznych scen pozbawionych literackiej prawdy. "Wielki poeta" odgryzł się wszystkim przeciwnikom na łamach swego poematu dygresyjnego "Beniowski".

I tak romantyzm pięknie kwitł aż do nadejścia kolejnej burzy, której uosobieniem był przedstawiciel pozytywistów (bo jak wiemy po romantyzmie pozytywizm nadszedł właśnie) - Aleksander Świętochowski. Charakteryzował się on niezwykle ciętym, ale i patetycznym językiem. W manifeście programowym "My i wy" napisał: "My jesteśmy młodzi, nieliczni, (...) wypowiadamy swoje przekonania otwarcie, nie lękamy się sądu i kontroli. Wy jesteście starzy, liczni, krępowani między sobą tysiącem niewidzialnych nici. Czy idąc tak odmiennymi drogami, możemy się spotkać kiedykolwiek i uszanować wzajemnie swoje cele? Nigdy! Między naszymi obozami popalone mosty, pozrywane groble." Świętochowski chyba miał jakieś problemy ze sobą, ponieważ krytykował wszystko i wszystkich. Takiemu Henrykowi Sienkiewiczowi zarzucił, iż jego język jest ubogi i pospolity.
A skoro przy naszym nobliście jesteśmy to wspomnijmy o jego kosie z Bolesławem Prusem, który w jednej z recenzji obsmarował "Ogniem i mieczem". Prus napisał o bohaterach powieści: "Sfinks ze łbem wieprza nazwany Zagłobą , gilotyna w postaci ludzkiej - Podbipięta i Jezus Chrystus w roli oficera jazdy, Skrzetuskiego!" Poza tym wytknął koledze po fachu wiele błędów historyczno-społecznych. Wyobraźcie sobie minę Bolesława, gdy w 1905 roku ogłoszono nazwisko laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. ;)


Kto zna inne konflikty pomiędzy pisarzami?

3 komentarze:

  1. Ja znam pewien konflikt, który powinien Cię zaciekawić: Witkacy vs Ingarden :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawne są te potyczki słowne, uszczypliwości...:)

    OdpowiedzUsuń