środa, 23 września 2015

Czytelnicznym sprintem przez Madagaskar



W lipcu miałam przyjemność wybrać się na pasjonującą podróż po Afryce. Sponsorem rzeczonej wycieczki było wydawnictwo Świat Książki.


Jakoś się złożyło, że w mojej biblioteczce niewiele jest książek o podróżach. Właściwie to "Mój Madagaskar" Jarosława Kreta, kupiony spontanicznie w Biedronce, jest pierwszy. Dziwne, bo temat podróży w odległe zakątki świata jest dla mnie szalenie inspirujący i interesujący. Myślę, że głównym powodem, dla którego omijałam podobne publikacje jest strach przed celebryckim stylem władania piórem, nierzadko kulawym i nieskładnym. Uprzytomniłam sobie jednak w porę, że Jarosław Kret jest dziennikarzem i podróżnikiem w jednej osobie. Na jego korzyść przemawiają liczne publikacje oraz uczestnictwo w wielu zagranicznych wojażach. Postanowiłam zaryzykować, bo w końcu kiedy czytać o Madagaskarze, jak nie w wakacje, gdy słupek rtęci pnie się na szczyt podziałki. I tak książka trafiła do koszyka, a zaraz potem przed moje oczy.



Treść książki "Mój Madagaskar" kryje w sobie sporo ciekawostek, szczególnie dla osoby, która z tym krajem styka się po raz pierwszy. Wolumin promuje sugestywny podtytuł "Przygoda nie pyta o adres", liczy sobie 240 stron i jest naszpikowany kolorowymi, interesującymi zdjęciami. Okładka, mimo że miękka, jest porządna i posiada praktyczne skrzydełka.  Jarosław Kret część publikacji poświęca malgaskiej naturze. Szczerze ubolewa nad jej postępującą degradacją oraz zachwyca się tym, co jeszcze można w krajobrazie tego państwa podziwiać, a lemurom dedykuje nawet rozdział. 
 
 "Widzę katastrofę. Erozja toczy wyspę jak rak. Nieodwracalna, nieuleczalna choroba."*

Swoją drogą lemury towarzyszą czytelnikowi przez cały czas trwania lektury, ponieważ postanowiono ozdobić ich podobizną każdy róg strony.

Takie właśnie smaczki tworzą książkę. :)
Oprócz spotkania się z fauną i florą wyspy, poznamy wiele lokalnych przysłów, niespotykanych nigdzie indziej obyczajów (famadihana!) oraz zaznajomimy się zasadami działania tamtejszego handlu. Poza tym, widać, że Jarosław Kret odrobił lekcje, ponieważ wielokrotnie odwołuje się do twórczości naszego wielkiego podróżnika- Arkadego Fiedlera.
Niestety minusem książki są zbyt częste i niepotrzebnie stawiane pytania retoryczne, a także egzaltowane opowiastki z życia prywatnego Autora. Poza tymi niuansami, książka jest naprawdę przystępna i lekka. Dla początkujących poszukiwaczy przygód pierwszorzędna! 



Oczywiście wszystkie zdjęcia należą do mnie. ;)
* Cytat pochodzi z książki Jarosława Kreta "Mój Madagaskar".


Po więcej książkowych opinii, zapraszam na mój PROFIL na lubimycztac.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz