poniedziałek, 6 lipca 2015

Magdalenki, rogaliki, brownies... Co jadają literaccy bohaterowie?

Patrzysz na tytuł wpisu i już się martwisz, że postanowiłam napisać o książkach kucharskich? Spokojnie! Nie kieruj kursora myszki w stronę czerwonej ikonki w prawym górnym rogu ekranu, ponieważ nie mam bynajmniej na myśli najnowszych bestsellerów Ewy Wachowicz czy innej Magdy Gessler. (Swoją drogą nie znam ani jednego z ich wydawnictw.;))

Wpadłam na pomysł, aby przyjrzeć się bliżej temu, co trafiało do żołądków bohaterów książek z literatury polskiej i powszechnej. Przyznajcie się, kto zwracał szczególną uwagę na opisy jedzenia podczas czytania?

1. Nerki wieprzowe smażone na maśle jedzone na śniadanie w "Ulissesie" Irlandczyka Jamesa Joyce'a. Ów rarytas został przygotowywany dla ukochanej, a następnie podany jej prosto do łóżka. Nie od dziś wiadomo, że Brytyjczycy mają naprawdę... specyficzne preferencje żywieniowe.
2. Magdalenki moczone w herbacie (a raczej ich smak) pełnią bardzo ważną funkcję w "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta. Za tą tajemniczą nazwą kryją się maślane ciasteczka, które pewnie nieraz pałaszowaliście ze smakiem.

http://www.smakizycia.pl/upload/1e07a089ff29daa6cd0395f46bebcff6_normal.jpg

3. Staropolską potrawą czyli bigosem zajadano się w "Panu Tadeuszu" wiadomego autora. Oprócz tego Mickiewicz zawarł w utworze piękny opis parzenia kawy. I pomyśleć, że zawód baristy istniał już w XIX wieku. :)
4. Ze "Zmierzchu" - słynnej na całym świecie sagi o wampirach spod pióra Stephenie Meyer można się dowiedzieć, że ulubionym daniem głównej bohaterki, Belli Swan są... płatki z mlekiem (sic). :D Pisarka z niemal chirurgiczną precyzją opisuje codzienny, poranny rytuał jedzenia tychże.
5. Łakocie okazały się być kluczowe w powieści R.P. Evansa "Szukając Noel" - ciepłej, bożonarodzeniowej historii. Właśnie wizyta w czekoladziarnio-cukierni stała się dla głównego bohatera zbawienna. Czekoladowe brownies i rozmowa z uroczą ekspedientką podniosły go na nogi. Nie od dziś wiadomo, że czekolada jest najlepszym sposobem na chandrę. Tej książki chyba nie da się czytać bez przekąski. ;)

http://ansnuclearcafe.org/wp-content/uploads/2012/12/brownies.jpg

6. Największym książkowym łasuchem jakiego znam jest Alcest, najbliższy przyjaciel tytułowego Mikołajka. Alcest charakteryzuje się tym, że ciągle coś je i niekoniecznie lubi się dzielić swoimi posiłkami. Przeważnie dzierży w dłoni bułkę z dżemem, drożdżówkę albo rogala. (Zupełnie francusko, prawda? :) )
7. "Zapach przypalonego mięsa oznajmił wreszcie, iż pieczeń gotowa, więc dwóch wyciągnęło ją z popiołu i zawlokło pod kierz cienisty. Tam obsiedli ją wszyscy wkoło i rozdarłszy nożami, żarli ze zwierzęcą żarłocznością wpółsurowe ochłapy, z których krew osiadała im na palcach i ściekała po brodach." - niezwykle sugestywny, choć raczej mało zachęcający opis uczty w "Panu Wołodyjowskim". Tak się kiedyś jadało w Polsce!
8. "Magiczne" i zróżnicowane menu udało się stworzyć J.K. Rowling w świecie Harry'ego Pottera.  Bohaterowie cyklu posilają się m. in.: dyniowymi pasztecikami, jadalnymi Mrocznymi Znakami, karaluchami w syropie, a także Fasolkami wszystkich smaków Bertiego Botta. Kto nie chciałby spróbować tych ostatnich?

http://3.bp.blogspot.com/-QUmJp4Sirdk/U_hwKGXkZcI/AAAAAAAAALw/JN_fVUVyKRs/s1600/DSC06115.jpg

Jedzenia w literaturze jest mnóstwo i wątpię, że wystarczyłoby chęci, aby opisać każdą potrawę i każdy smakołyk z osobna. Jakie jeszcze przykłady przychodzą wam do głowy?

(Oczywiście zdjęcia nie należą do mnie.)