poniedziałek, 13 października 2014

Anna córka Piotra. A jakie jest Twoje islandzkie nazwisko?




Islandia. Kraj, o którym marzę po nocach. Jego surowy krajobraz inspiruje mnie, a nieskażona natura całkowicie wypełnia poczucie estetyki .
Całkiem niedawno jako nieustraszona poszukiwaczka ciekawostek (dzień bez ciekawostki uważam za stracony) zaczęłam szukać informacji na temat tego pięknego kraju i języka. Co odkryłam? O tym w dalszej części tekstu.

Językiem islandzkim posługuje się tylko ponad 300 tys. osób.  Dla porównania, język polski ma 45 mln użytkowników.
Niezwykle ciekawa oraz niespotykana w innych krajach jest kwestia nazwisk islandzkich. Mieszkańcy tego kraju ich nie posiadają. Zachował się system nazwisk patro- lub matronimicznych oznaczających ojca lub matkę. Nazwiska rodowe, owszem występują, jednak należą do rzadkości.
Sprawa tworzenia islandzkich nazwisk jest prosta. Przygotowałam schemat, który doskonale to obrazuje: 

Po lewej stronie proces tworzenia nazwiska odojcowskiego, natomiast po prawej – odmatczynego. Nie ma tu niczego trudnego – poszczególne imiona rodziców w dopełniaczu łączą się ze słowem –son w przypadku chłopca i –dóttir w przypadku dziewczynki.
Analogicznie, gdyby przełożyć to na język polski: mój tato ma na imię Piotr, a więc gdybym była Islandką nazywałabym się Anna córka Piotra. ;) 

Na pierwszy rzut oka taka pisownia może wydawać się odrobinę śmieszna, jednak gdyby przyjrzeć się statystykom aż 25,6% polskich nazwisk wzięło swój początek od imion- głównie ojca lub patrona. Przykłady: Pawelec, Wojciechowski, Jakubowski, Marciniak, Janowicz, Adamczak i wiele, wiele innych. Sprawdźcie listę swoich znajomych na facebooku, a przekonacie się o popularności nazwisk odimiennych. A może właśnie Ty jesteś jego nosicielem? 

Wobec całego puryzmu językowego Islandczyków całe to zamieszanie z nazwiskami (a właściwie ich brakiem) wydaje się fascynujące. Jest wizytówką tego niewielkiego kraju leżącego na północy Europy. Tylko na Islandii w czteroosobowej rodzinie każdy może nazywać się inaczej. Tylko tam wszyscy zwracają się do siebie po imieniu, nawet w sytuacjach bardzo oficjalnych. Tylko tam książki telefoniczne są układane według imion. Wreszcie – tylko tam kobiety nie przyjmują po ślubie nazwiska męża.

Tekst powstał w oparciu o książkę „Islandia. Wprowadzenie do wiedzy o społeczeństwie i kulturze” pod redakcją R. Chymkowskiego i W. K. Pessela.

 

2 komentarze:

  1. Moja alternatywa na życie do wyjechać do Islandii i wypasać owce. :) A jest ich 2x więcej niż ludzi, to taka kolejna ciekawostka. ;)

    Te zaledwie 300 tysięcy ludzi (ja zawsze porównuję do Wrocławia, tutaj mamy 600!) tworzy dziesiątki przecudownych zespołów. Siedzę w tym już trochę, nadal mam wrażenie, że nie poznałam nawet małego ułamka ich twórczości. (Służę pomocą. :P) Czasami wyłapuję słowa i rozumiem, co one oznaczają, czasami mając tekst przed oczami nie mogę znaleźć w którym momencie się znajdują. ^^

    Będąc ogromną fanką Islandii i wszystkiego-co-islandzkie, nie mogłam ominąć tego wpisu, dlatego wbiłam się bez zaproszenia. :)

    http://gudmann.photoshelter.com/gallery/Southeast/G0000i541elJCra8/C0000.sTKTXtSvkY , ale uważaj, wpędzają w zachwyt i depresję, szczególnie gdy się obejrzy każdy zakątek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim: dziękuję za odwiedziny!

      Te zdjęcia wpędzają w depresję, podobnie jak każde zdjęcia gór, do których wzdycham codziennie. :)

      Usuń